Szukaj na tym blogu
piątek, 30 listopada 2012
piątek, 9 listopada 2012
Aerograf cz. 2
Cześć!
Właśnie skończyłem drugie podejście do malowania aerografem. Znowu opowiem trochę o swoich wrażeniach.
Rozcieńczanie farby to nadal problem, zwłaszcza z farbami GW, które ciężko się aplikuje. Robię to pędzlem, ale nie do końca wychodzi tak jakbym tego chciał. Natomiast rozcieńczanie farb Vallejo to czysta przyjemność, choć mimo wszystko trzeba się przyłożyć. Dzisiaj chyba trochę za gęsto farbę wymieszałem, bo czasem było trzeba pociągnąć mocno za spust, żeby poszedł odpowiedni strumień. Jednak po dodaniu odrobiny rozcieńczalnika Vallejo wszystko wróciło do normy.
Jako, że używam w miarę dużego ciśnienia to malowanie z dyszą przy modelu jest trudne, jeśli dam za dużo farby to strumień powietrza może ją "rozlać" po figurce.
Inny problem to pojemnik do rozcieńczania farby. Obecnie stosuję obcięty plastikowy kubek, ale przy przelewaniu farby sporo pigmentu zostaje na plastiku i farbę w aerografie mam trochę rzadszą niż tą którą mieszałem, więc trzeba dodać farby już w zbiorniku aerografu.
Podsumowując, jest nieźle, udało mi się pomalować kilku plastikowych rycerzy (takich jak plastikowe żołnierzyki z dzieciństwa) w miarę równą warstwą koloru.
PS. Do malowania aerografem trzeba stosować podkład, farba po gołym plastiku może się rozlać pod strumieniem powietrza.
PSS.Jeszce mała rada na koniec, podczas malowania dobrze czasem zdjąć osłonki z przodu aerografu i przetrzeć igłę i dyszę zmywaczem do farb, dzięki temu aerograf nie powinien się zapchać.
Właśnie skończyłem drugie podejście do malowania aerografem. Znowu opowiem trochę o swoich wrażeniach.
Rozcieńczanie farby to nadal problem, zwłaszcza z farbami GW, które ciężko się aplikuje. Robię to pędzlem, ale nie do końca wychodzi tak jakbym tego chciał. Natomiast rozcieńczanie farb Vallejo to czysta przyjemność, choć mimo wszystko trzeba się przyłożyć. Dzisiaj chyba trochę za gęsto farbę wymieszałem, bo czasem było trzeba pociągnąć mocno za spust, żeby poszedł odpowiedni strumień. Jednak po dodaniu odrobiny rozcieńczalnika Vallejo wszystko wróciło do normy.
Jako, że używam w miarę dużego ciśnienia to malowanie z dyszą przy modelu jest trudne, jeśli dam za dużo farby to strumień powietrza może ją "rozlać" po figurce.
Inny problem to pojemnik do rozcieńczania farby. Obecnie stosuję obcięty plastikowy kubek, ale przy przelewaniu farby sporo pigmentu zostaje na plastiku i farbę w aerografie mam trochę rzadszą niż tą którą mieszałem, więc trzeba dodać farby już w zbiorniku aerografu.
Podsumowując, jest nieźle, udało mi się pomalować kilku plastikowych rycerzy (takich jak plastikowe żołnierzyki z dzieciństwa) w miarę równą warstwą koloru.
PS. Do malowania aerografem trzeba stosować podkład, farba po gołym plastiku może się rozlać pod strumieniem powietrza.
PSS.Jeszce mała rada na koniec, podczas malowania dobrze czasem zdjąć osłonki z przodu aerografu i przetrzeć igłę i dyszę zmywaczem do farb, dzięki temu aerograf nie powinien się zapchać.
czwartek, 8 listopada 2012
Pierwsze zabawy z aerografem
Pierwsze zabawy z aerografem za mną, wrażenia? Pozytywne, choć nie jest to prosta sztuka. Do malowania użyłem piwaty kupionej w sieci sklepów Jula i żółtej farby Vallejo Air. Chciałem zobaczyć z czym to się je i jak kryje żółty kolor.
Farba okazała się mieć idealna konsystencję do aerografu. Próbowałem ją rozcieńczyć, ale nie było takiej potrzeby. Samo malowanie to kwestia zgrania oka z ręką, mnie nie sprawiło to jakieś strasznego problemu. Pewnie dlatego, że przy pracy nad zabawkami do ASG po wielu bolesnych próbach wyrobiłem sobie pewną koordynację.
Jeśli farba jest dobrej konsystencji to kolor kryje ładnie i równomiernie. Oczywiście nie uzyskałem zatrważających efektów, ale udało mi się położyć czystą i równą warstwę farby na model.
Próbowałem także mieszać czerwoną farbę Army Paintera, ale za bardzo ją rozcieńczyłem i nie chciała się trzymać powierzchni. Spróbuję z trochę gęstszą i zobaczę jak wtedy wyjdzie.
Generalnie aerograf spisał się świetnie i jestem bardzo zadowolony, na pewno przyśpieszy proces malowania.
Zdjęcia modli pomalowany aerografem pojawią się pewnie za jakiś czas, na razie trenuję ;)
W pierwszym wpisie mówiłem o mojej armii Blood Angels, która jest już prawie skończona, niedługo powinienem wrzucić jakieś nowe zdjęcia, ale do tej pory nie miałem na to czasu. Pisałem też o Warpsmithcie, ale ten model pomaluję dopiero w grudniu, przy pomocy aerografu jak już nieco bardziej się wdrożę.
Ps. Do czyszczenia aerografu użyłem zmywacza Wamodu, spisał się całkiem nieźle, choć śmierdział niemiłosiernie, trzeba wymyślić jakąś stację czyszczącą i może przeprosić się z myjką ultradźwiękową.
Farba okazała się mieć idealna konsystencję do aerografu. Próbowałem ją rozcieńczyć, ale nie było takiej potrzeby. Samo malowanie to kwestia zgrania oka z ręką, mnie nie sprawiło to jakieś strasznego problemu. Pewnie dlatego, że przy pracy nad zabawkami do ASG po wielu bolesnych próbach wyrobiłem sobie pewną koordynację.
Jeśli farba jest dobrej konsystencji to kolor kryje ładnie i równomiernie. Oczywiście nie uzyskałem zatrważających efektów, ale udało mi się położyć czystą i równą warstwę farby na model.
Próbowałem także mieszać czerwoną farbę Army Paintera, ale za bardzo ją rozcieńczyłem i nie chciała się trzymać powierzchni. Spróbuję z trochę gęstszą i zobaczę jak wtedy wyjdzie.
Generalnie aerograf spisał się świetnie i jestem bardzo zadowolony, na pewno przyśpieszy proces malowania.
Zdjęcia modli pomalowany aerografem pojawią się pewnie za jakiś czas, na razie trenuję ;)
W pierwszym wpisie mówiłem o mojej armii Blood Angels, która jest już prawie skończona, niedługo powinienem wrzucić jakieś nowe zdjęcia, ale do tej pory nie miałem na to czasu. Pisałem też o Warpsmithcie, ale ten model pomaluję dopiero w grudniu, przy pomocy aerografu jak już nieco bardziej się wdrożę.
Ps. Do czyszczenia aerografu użyłem zmywacza Wamodu, spisał się całkiem nieźle, choć śmierdział niemiłosiernie, trzeba wymyślić jakąś stację czyszczącą i może przeprosić się z myjką ultradźwiękową.
piątek, 2 listopada 2012
niedziela, 28 października 2012
Nowy gadżet
W prawym górnym rogu znajduje się gadżet umożliwiający obejrzenie moich modeli na CoolMiniOrNot. Jak widać jest tam jeden z członków mojego Death Copany, niestety zdjęcie jest badziewne :/
Astorath the Grim
Dzisiaj wrzucam zdjęcie Astorath'a. Model jest już w zasadzie skończony pozostały pierdoły w postaci poświaty w plecaku, ale z tym muszę poczekać aż odpalę aerograf ;) Figurkę można oceniać na coolminiornot. Było to też moje pierwsze podejście do freehanda, z którego jestem stosunkowo zadowolony. Wybaczcie kiepską jakość zdjęć, ale ciągle walczę z ustawieniami aparatu, żeby zyskać najlepszy efekt.
czwartek, 11 października 2012
Witam serdecznie!
To mój pierwszy wpis i wypadałoby się przywitać oraz powiedzieć dlaczego postanowiłem objawić się internetowej społeczności.. Blog ten powstał, żebym mógł się uzewnętrzniać na temat modelarstwa figurkowego, przede wszystkim powiązanego z wh40k (ale nie tylko). Znajdziecie tu zdjęcia moich wypocin, przemyślenia na temat konkretnych figurek, trochę recenzji modeli i resztę mojej radosnej twórczości. Nie zamierzam zamieszczać tu żadnych skomplikowanych tutoriali jako, że swoją przygodę z malowaniem miniaturek zacząłem stosunkowo niedawno i uważam, że na tym polu lepiej sprawdzają się doświadczeni modelarze. Jednak jeśli coś Was zainteresuje to z chęcią odpowiem na wszystkie pytania.
W tej chwili pracuję nad skromną armią Blood Angels do warhammera 40k, więc najbliższe wpisy na pewno będą z tym powiązane. W niedalekiej przyszłości zapewne zrecenzuję i pomaluję figurkę Warpsmitha, która wywarła na mnie kolosalne wrażenie.
Zapraszam zatem do czytania kolejnych wpisów, które niebawem się pojawią.
Pozdrawiam,
Dolrim
To mój pierwszy wpis i wypadałoby się przywitać oraz powiedzieć dlaczego postanowiłem objawić się internetowej społeczności.. Blog ten powstał, żebym mógł się uzewnętrzniać na temat modelarstwa figurkowego, przede wszystkim powiązanego z wh40k (ale nie tylko). Znajdziecie tu zdjęcia moich wypocin, przemyślenia na temat konkretnych figurek, trochę recenzji modeli i resztę mojej radosnej twórczości. Nie zamierzam zamieszczać tu żadnych skomplikowanych tutoriali jako, że swoją przygodę z malowaniem miniaturek zacząłem stosunkowo niedawno i uważam, że na tym polu lepiej sprawdzają się doświadczeni modelarze. Jednak jeśli coś Was zainteresuje to z chęcią odpowiem na wszystkie pytania.
W tej chwili pracuję nad skromną armią Blood Angels do warhammera 40k, więc najbliższe wpisy na pewno będą z tym powiązane. W niedalekiej przyszłości zapewne zrecenzuję i pomaluję figurkę Warpsmitha, która wywarła na mnie kolosalne wrażenie.
Zapraszam zatem do czytania kolejnych wpisów, które niebawem się pojawią.
Pozdrawiam,
Dolrim
Subskrybuj:
Komentarze (Atom)
