Szukaj na tym blogu

czwartek, 8 listopada 2012

Pierwsze zabawy z aerografem

Pierwsze zabawy z aerografem za mną, wrażenia? Pozytywne, choć nie jest to prosta sztuka. Do malowania użyłem piwaty kupionej w sieci sklepów Jula i żółtej farby Vallejo Air. Chciałem zobaczyć z czym to się je i jak kryje żółty kolor.

Farba okazała się mieć idealna konsystencję do aerografu. Próbowałem ją rozcieńczyć, ale nie było takiej potrzeby. Samo malowanie to kwestia zgrania oka z ręką, mnie nie sprawiło to jakieś strasznego problemu. Pewnie dlatego, że przy pracy nad zabawkami do ASG po wielu bolesnych próbach wyrobiłem sobie pewną koordynację.

Jeśli farba jest dobrej konsystencji to kolor kryje ładnie i równomiernie. Oczywiście nie uzyskałem zatrważających efektów, ale udało mi się położyć czystą i równą warstwę farby na model.

Próbowałem także mieszać czerwoną farbę Army Paintera, ale za bardzo ją rozcieńczyłem i nie chciała się trzymać powierzchni. Spróbuję z trochę gęstszą i zobaczę jak wtedy wyjdzie.

Generalnie aerograf spisał się świetnie i jestem bardzo zadowolony, na pewno przyśpieszy proces malowania.

Zdjęcia modli pomalowany aerografem pojawią się pewnie za jakiś czas, na razie trenuję ;)

W pierwszym wpisie mówiłem o mojej armii Blood Angels, która jest już prawie skończona, niedługo powinienem wrzucić jakieś nowe zdjęcia, ale do tej pory nie miałem na to czasu. Pisałem też o Warpsmithcie, ale ten model pomaluję dopiero w grudniu, przy pomocy aerografu jak już nieco bardziej się wdrożę.

Ps. Do czyszczenia aerografu użyłem zmywacza Wamodu, spisał się całkiem nieźle, choć śmierdział niemiłosiernie, trzeba wymyślić jakąś stację czyszczącą i może przeprosić się z myjką ultradźwiękową.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz